Sen: Wstałem z łóżka i wyszedłem ze swojego pokoju. Na korytarzu było jakoś inaczej. Ściany czerwonawe, jakby pomalowane krwią. Na końcu korytarza trochę jaśniej. Na środku znajdował się mój pies. Nie wyglądał na zadowolonego. Po chwili rzucił się na mnie wraz z innym psem, którego nie mam. Jakoś pokonałem te dwa wilczury. Wybiegłem na klatkę schodową, a jeden z psów za mną. Niegdyś spokojny piesek, teraz stał i patrzył się na mnie, szczerząc przy tym kły. Pysk miał cały we krwi. Wiedziałem, że chce się na mnie rzucić, ale widocznie po tym jak przed chwilą dostał, przeszła mu na to ochota. Wyszedłem z domu. Zamykając drzwi od klatki schodowej poczułem ulgę, że pies już mnie nie dopadnie.
Musiałem stąd odjechać. Przed domem stał jakiś niebieski samochód oraz ciemnobeżowe terenowe BMW starszego typu. Zamiast odjechać niebieskim autem, postanowiłem ukraść BMW. Przy BMW stało kilka osób, w tym właściciel samochodu. Potrzebowałem jakiegoś podstępu... Na początku zakradłem się od strony drzwi kierowcy. Nie dobrze. W środku siedziały dwie osoby. Nagle, zupełnie znikąd pojawił się pomysł oszukania właściciela samochodu. Dałem mu duży, chromowany nóż, z funkcjami podonymi do tych, które można znaleźć w szwajcarskich scyzorykach. W zamian za prezent pozwolił mi posiedzieć w "fajnej bryce". Spojrzałem na dźwignię zmiany biegów. Wyglądała zwyczajnie, z wyjątkiem tego, że miała 15 biegów... Pytam się jakiegoś gościa, który siedział obok mnie: "Co? 15 biegów?". A ten zaczął przełączać biegi, chcąc mi pokazać jak to działa. Skrzynia biegów zaczęła trochę chałasować, więc wcisnąłem sprzęgło... Chyba dla zabawy pojechałem metr do tyłu i do przodu. Potem, nie wiem dlaczego, zacząłem cofać prosto do garażu, w którym czekał właściciel samochodu. [Ktoś uderzył czymś w kuchni i się obudziłem]
Komentarz do snu: Dopiero po obudzeniu się stwierdziłem, że korytarz w moim domu był otwartą bramą do piekła... Nie wiem dlaczego wybrałem BMW, skoro mogłem ukraść jakiś inny wolny samochód, jak to robię w innych swoich snach... Była jeszcze pierwsza część snu, zamim wyszedłem ze swojego pokoju. Ale nie będę was straszył, bo nie zaśniecie w nocy :) Powiem tylko, że poczułem prawdziwe ZŁO...
Proszę o komentarz
Za duzo sie gralo w Doom'a i Need For Speed ;)
Skoro już mowa o grach :) Kiedyś we śnie grałem w Quake czy w coś podobnego, z tym wyjątkiem, że byłem jakby "w środku" gry. W pewnym momencie wyjąłem laptopa, wcisnąłem "~" i wpisałem "kick 0" (gracze wiedzą o co chodzi). Przerażający poziom realizmu. Można prowadzić równoległe życie we śnie...
Mi sie kiedys snilo ze bieglem oswietlona ulica, dookola byl nieprzenikniony mrok... Dzwien lancuchow, jeki duszy potepionych, w gorze latajace upadle anioly... To byl chyba jeden z najgorszych apokaliptycznych snow jakie mialem...
Z apokaliptycznych snów śniły mi się tylko eksplozje nuklearne. Co ciekawe wiedząc, że za chwilę pod wpływem fali uderzeniowej wyparuję, patrzyłem na wybuch z zaciekawieniem, nie czując strachu...
O, mi też się czasem śnią bombki.
A z gier to częściej Stars! i Civilisation ;)