Oj niech pokażą robienie szyneczki, będzie ,,zabawniej''.
Karpia nie lubię, a że nie święcę tych świąt, to nie muszę udawać, że jest inaczej. Co innego flądry. Flądrę zawsze. ;>
przemek
Sobota 17 grudnia, 2005 17:59
Ja nawet gdy święcę - to nie udaję. W ogóle wszelkie wigilie w Polsce, spędzane wedle tradycji katolików, mają chyba na celowniku złamanie jak największej liczby przykazań. :|
Flądra, powiadasz? Niezbyt apetycznie wygląda, prawdę mówiąc. Ale się chyba skuszę, zatem. :>
W ogóle śmieszne to jest, to całe gorszenie się. Jeśli ktoś je mięso, to dorzuca swoje własne pieniądze do coraz wydajniejszego (czyli coraz bardziej bezdusznego) traktowania zwierząt. Więc nie-wegetarianie raczej STFU, co i ja uczynię.
bluszcz: To prawda, dzisiaj jako teoretycznie myśląca/świadoma i nieuwarunkowana geoklimatycznie cywilizacja mamy wybór (z którego prawie nikt nie chce skorzystać)
przemek
Sobota 17 grudnia, 2005 19:10
Bo to nie takie proste, zmienić zwyczaje żywieniowe np. całej rodziny. Już pomijam, że warzywa są mniej wartościowe biologiczne pod kilkoma wzgledami od mięsa i trzeba naprawdę wiedzieć jak skomponować posiłek by niczego w nim nie brakowało. A to pochłania czas.
Całe to gadanie o niepełnowartościowości wegetariańskiego jedzenia to czysty, destylowany, pełnowartościowy FUD. Wtydź się, waść przemek.
U mnie w rodzinie nie widać żadnego kalkulowania co należy jeszcze dorzucić do jedzenia żeby "niczego w nim nie brakowało" i nawet przeziębienie zimą to rzadkość.
u mnie choroba przeważnie nie trwa więcej niż 16 godzin.
przemek
Sobota 17 grudnia, 2005 19:19
Niczego się nie wstydzę. Białko roślinne jest mniej wartościowe i koniec. Aby w pełni wykorzystać wartości odżywcze roślin trzeba o odżywaniu się coś wiedzieć. Najwidoczniej u Ciebie w domu coś się o tym wie, nieistotne czy nabyte przypadkiem, czy nie. Gratuluję, w każdym razie.
Interesowałem się tą wiedzą, miałem zajęcia na studiach, ćwiczyłem na siłowni na bezmięsnej diecie więc wiem, o czym mówię.
Ja nie twierdzę, że rośliny nie mogą zastąpić mięsa. Dobrze wiem, że jest dokładnie odwrotnie. Pomijając aspekty ekonomiczne, bo warzywa są tańsze.
Irytuje mnie demagogia tych wegetarian, dla których przejście na dietę bezmięsną to jak zmiana marki pasty do zębów.
U nas się je co popadnie :) Za to przejście (z konieczności) w drugą stronę zazwyczaj kończy się u mnie drobną katastrofą. Demagogia speców od żywienia też jest znana jako demagogia, ale ten argument o siłowni mogę zaakceptować :)
przemek
Sobota 17 grudnia, 2005 19:26
Spece od żywienia są niedouczeni, oni nic mądrego do powiedzenia nie mają. Nie widzą związku między odżywaniem i sposobem życia, najczęściej, poza tym uczą się ze źródeł sprzed 15 lub więcej lat. Straszne. A najgorsze jest to, że jeśli czegoś nie wiedzą - to nie doradzają sprawdzenia z ciekawości - lecz wstrzemięźliwość.
Najlepszymi żywieniowcami są lekarze sportowi. Mają doświadczenie z samego frontu, a nie gdzieś z leniwych tylnich linii. Dzięki nim wiem, że w ogóle można uprawiać sporty siłowe na bezmięsnej diecie.
Np. naderwane ścięgna w dwugłowych obu ud... :]
Ja się wychowałem na wsi, wiem, jak smakuje mięso. To co się sprzedaje w mięsnych nie ma z tym nic wspólnego. Dlatego przestałem je jeść. Sposób produkcji był (chyba, nie zastanawiałem się nad tym) na drugim miejscu.
Pozostają ryby, z których prawdopodobnie nie zrezygnuję. Nie dam rady, myślę sobie.
Apropos ryb, to niektórzy twierdzą, że to nie mięso :) Ale to chyba raczej wpływ religi. "W piątek nie można jeść mięsa, oprócz ryb - wniosek: ryba to nie mięso" :P
przemek
Sobota 17 grudnia, 2005 19:36
Tzn. że ryby to jakaś sama w sobie jakość? Nie słyszałem.
Z tego co wiem to w piątkowym poście nie chodziło pierwotnie o niejedzenie mięsa lecz o jedzenie ryb właśnie.
Źródła nie pamiętam.
Deadlinka podejrzewam, że może to wiedzieć ale nerwy mu puściły. :]
>To co się sprzedaje w mięsnych nie ma z tym nic wspólnego.
Nie trzeba jesc z miesnego koniecznie. Droga z uzyskania z danego zwierzatka (swinia, kon, ciele, kangur, itp) miesa o ktorym sie cos wie jest dluzsza, ale absolutnie mozliwa do zrealizowania.
Proszę o komentarz
Zawsze mnie irytował ten zwyczaj, ze śmierdzącym mułem karpiem. Żeby to była chociaż smaczna ryba. :|
My ze swoimi karpiami się nie umywamy do Amerykanów z indykami.
Oj niech pokażą robienie szyneczki, będzie ,,zabawniej''.
Karpia nie lubię, a że nie święcę tych świąt, to nie muszę udawać, że jest inaczej. Co innego flądry. Flądrę zawsze. ;>
Ja nawet gdy święcę - to nie udaję. W ogóle wszelkie wigilie w Polsce, spędzane wedle tradycji katolików, mają chyba na celowniku złamanie jak największej liczby przykazań. :|
Flądra, powiadasz? Niezbyt apetycznie wygląda, prawdę mówiąc. Ale się chyba skuszę, zatem. :>
Z karpiami to się nie umywamy do tego, jak KFC przygotowuje chickenburgery.
Filmik, z Pamelą Anderson: http://www.petatv.com/downloads/pam_kfc_long.zip
Jezuch: Z tego co wiem, to indyków nie ogłusza się młotkiem, i jeszcze półżywych wrzuca do piekarnika. Chociaż kto wie...
marcoos: KFC to tylko wierzchołek góry lodowej. Nie bez powodu farmy nazywa się holocaustem lub obozami zagłady, i tak jest niestety wszędzie
ja tam nie morduję. veganism now!
To jest standard prawdopodobnie we wszystkich farmach przemysłowo produkujących drób. Czepianie się tylko KFC to hipokryzja.
przemek: KFC jest ogólnie znanym symbolem i chyba największym klientem
Tak, te argumenty znam. Co nie zmienia postaci rzeczy. :)
e tam, każdy naród ma swoje mordercze instynkty, głupie tradycje i przywary rodem ze wsi.
wystarczy chcieć być ponad to (i wpaść w inne schematy, ale to już inny temat).
Swoją drogą ciekawe czy papież miał na myśli mięsożerstwo kiedy mówił o "cywilizacji śmierci" :P
W ogóle śmieszne to jest, to całe gorszenie się. Jeśli ktoś je mięso, to dorzuca swoje własne pieniądze do coraz wydajniejszego (czyli coraz bardziej bezdusznego) traktowania zwierząt. Więc nie-wegetarianie raczej STFU, co i ja uczynię.
bluszcz: To prawda, dzisiaj jako teoretycznie myśląca/świadoma i nieuwarunkowana geoklimatycznie cywilizacja mamy wybór (z którego prawie nikt nie chce skorzystać)
Bo to nie takie proste, zmienić zwyczaje żywieniowe np. całej rodziny. Już pomijam, że warzywa są mniej wartościowe biologiczne pod kilkoma wzgledami od mięsa i trzeba naprawdę wiedzieć jak skomponować posiłek by niczego w nim nie brakowało. A to pochłania czas.
kto Ci nagadał takich bzdur? uważasz, że trujące mięso nafaszerowane odchodami, antybiotykami etc itp jest zdrowsze?
dobre, naprawde :)
bluszcz, nie wydurniaj się. Mięso nie rośnie w hipermarketach.
DONG! Subskrypcja off.
Całe to gadanie o niepełnowartościowości wegetariańskiego jedzenia to czysty, destylowany, pełnowartościowy FUD. Wtydź się, waść przemek.
U mnie w rodzinie nie widać żadnego kalkulowania co należy jeszcze dorzucić do jedzenia żeby "niczego w nim nie brakowało" i nawet przeziębienie zimą to rzadkość.
mięso nie rośnie. bierze się z bestialsko mordowanych zwierząt które są trzymane w strasznych warunkach.
jak byłem wolontariuszem w organizacjach promujących wegetarianizm. filmowałem w nocy między innymi kurze farmy etc, i swoje widziałem :(
mówi Ci coś smithfield?
dokładnie, nie ma problemów z jedzeniem.
u mnie choroba przeważnie nie trwa więcej niż 16 godzin.
Niczego się nie wstydzę. Białko roślinne jest mniej wartościowe i koniec. Aby w pełni wykorzystać wartości odżywcze roślin trzeba o odżywaniu się coś wiedzieć. Najwidoczniej u Ciebie w domu coś się o tym wie, nieistotne czy nabyte przypadkiem, czy nie. Gratuluję, w każdym razie.
Interesowałem się tą wiedzą, miałem zajęcia na studiach, ćwiczyłem na siłowni na bezmięsnej diecie więc wiem, o czym mówię.
Ja nie twierdzę, że rośliny nie mogą zastąpić mięsa. Dobrze wiem, że jest dokładnie odwrotnie. Pomijając aspekty ekonomiczne, bo warzywa są tańsze.
Irytuje mnie demagogia tych wegetarian, dla których przejście na dietę bezmięsną to jak zmiana marki pasty do zębów.
U nas się je co popadnie :) Za to przejście (z konieczności) w drugą stronę zazwyczaj kończy się u mnie drobną katastrofą. Demagogia speców od żywienia też jest znana jako demagogia, ale ten argument o siłowni mogę zaakceptować :)
Spece od żywienia są niedouczeni, oni nic mądrego do powiedzenia nie mają. Nie widzą związku między odżywaniem i sposobem życia, najczęściej, poza tym uczą się ze źródeł sprzed 15 lub więcej lat. Straszne. A najgorsze jest to, że jeśli czegoś nie wiedzą - to nie doradzają sprawdzenia z ciekawości - lecz wstrzemięźliwość.
Najlepszymi żywieniowcami są lekarze sportowi. Mają doświadczenie z samego frontu, a nie gdzieś z leniwych tylnich linii. Dzięki nim wiem, że w ogóle można uprawiać sporty siłowe na bezmięsnej diecie.
A jednak sport ma jakieś pozytywne skutki... ;)
Np. naderwane ścięgna w dwugłowych obu ud... :]
Ja się wychowałem na wsi, wiem, jak smakuje mięso. To co się sprzedaje w mięsnych nie ma z tym nic wspólnego. Dlatego przestałem je jeść. Sposób produkcji był (chyba, nie zastanawiałem się nad tym) na drugim miejscu.
Pozostają ryby, z których prawdopodobnie nie zrezygnuję. Nie dam rady, myślę sobie.
Apropos ryb, to niektórzy twierdzą, że to nie mięso :) Ale to chyba raczej wpływ religi. "W piątek nie można jeść mięsa, oprócz ryb - wniosek: ryba to nie mięso" :P
Tzn. że ryby to jakaś sama w sobie jakość? Nie słyszałem.
Z tego co wiem to w piątkowym poście nie chodziło pierwotnie o niejedzenie mięsa lecz o jedzenie ryb właśnie.
Źródła nie pamiętam.
Deadlinka podejrzewam, że może to wiedzieć ale nerwy mu puściły. :]
Doświadczyłem tego osobiście - kiedy na wycieczce szkolnej ujawniłem, że jestem wegetarianinem, to oczywiście dostałem rybę :)
A tak, to się zgadza. Jeszcze bigos, jajecznica na boczku, pierogi ze skwarkami itd. :]
Kazik śpiewał "co to za wegetarianin co wpier* schabowy" ;)
Największe "niespodzianki" są w produktach Knorra o czym niestety przekonałem się osobiście (radzę zawsze czytać składniki)
Kazik to miał na myśli wegetarian wcinających np. sojowe schabowe, tak to rozumiem ja.
Zakupiłem dzisiaj cały wór takich ;)
>To co się sprzedaje w mięsnych nie ma z tym nic wspólnego.
Nie trzeba jesc z miesnego koniecznie. Droga z uzyskania z danego zwierzatka (swinia, kon, ciele, kangur, itp) miesa o ktorym sie cos wie jest dluzsza, ale absolutnie mozliwa do zrealizowania.
omg, ryba to mięso.! takie piękne wypowiedzi a pod koniec takie coś,, zal ‘przemek’